sierpnia 09, 2025

O mnie


Nazywam się Monika Krawczyk, z zawodu anglista i pedagog, z wyboru szkoleniowiec.


Od kiedy sięgam pamięcią, interesowałam się zwierzętami. Już jako dziecko namiętnie oglądałam wszystkie dostępne w telewizji dokumenty przyrodnicze, chłonąc przekazywaną w nich wiedzę.

W moim domu zawsze było jakieś zwierzę. Na początku były to chomiki, później świnka morska, która wielokrotnie jeździła z nami na wakacje za granicę. Następnie pojawił się królik, który odszedł przedwcześnie, a później kolejny a zarazem już ostatni królik - Nikki. I właściwie zarówno dosłownie, jak i w przenośni to on był moim królikiem doświadczalnym w świadomym szkoleniu, socjalizacji i pierwszych krokach z klikerem. Był też epizod z fretkami :) 

 
po lewej: królik Nikki,                       po prawej: fretka Marian

Jednak moim największym marzeniem od zawsze było posiadanie psa. I tak oto w kwietniu 2010 roku w moim domu pojawiła się mała, puchata kulka o imieniu Damon. To on wprowadził mnie w świat psich sportów, kynologii, genetyki i wielu, wielu innych dziedzin. Pokazał też kulisy showbiznesu, ponieważ zagrał w kilku reklamach.

DCDC Sopot 2010, Fot. J. Konieczko

Uwielbiam pracę ze zwierzętami, ich zacięcie i chęć współpracy. Jednak to co kocham w nich najbardziej to obserwacja jak kombinują i dochodzą do własnych wniosków i konkluzji, co uczy je kreatywnego działania. Stąd preferowaną przeze mnie metodą jest głównie kształtowanie, które również praktykowałam z Nikkim.


po lewej: mały Damon & Nikki,                 po prawej: duży Damon & Marian

Stąd zawsze powtarzam: skoro ja byłam w stanie wyszkolić królika czy też fretkę, to żaden pies nie jest bardziej uparty. Wystarczy trochę chęci, samozaparcia, no i oczywiście garść smakowitości!

Doświadczenie zdobywałam pracując nie tylko ze swoją gromadką, ale również z psami znajomych/rodziny, a przede wszystkim tymi po przejściach. Na "koncie" mam kilku tymczasowiczów (m.in. BandiApsik czy też Chester), którzy trafili do mnie całkowicie przypadkowo. Oprócz standardowego szukania im nowych domów z każdym z nich pracowałam m.in. nad posłuszeństwem czy odpracowywaniem traum po porzuceniach.

Miałam też przyjemność przygotowywać od zera psa do filmu pt.: "Broad Peak". Był to prywatny pies państwa Berbeków, gdyż reżyserowi zależało na autentyczności. Z tego powodu Dama była niemałym wyzwaniem nie tyle ze względu na dojrzały wiek i przyzwyczajenie do ucieczek, co na brak jakiegokolwiek doświadczenia na planie, jak i strach przed tłumami.

Dama & ja na planie w Wierzchucinie

Jednak moim największym osiągnięciem był Wyatt aka Wredny Gnom, który w wieku niespełna 5 miesięcy miał iść do uśpienia. Pełną historię tego bordera możecie przeczytać na blogu.